logo

Bitwa pod Skoczowem 1919 r.

W dniu 29 stycznia 1919 roku, przy trzaskającym mrozie, przygotowali Czesi generalny atak na Skoczów. Dzień ten wystawił zaszczytne świadectwo wszystkim rodzajom polskiej broni, piechocie, konnicy i artyleryi, a dla tej ostatniej był prawdziwym tryumfem, gdyż zebrała ona wspaniałe sukcesy, przyczyniając się w znacznej mierze do rozstrzygnięcia bitwy na naszą korzyść.

kapliczka widok

Tekst i pisownia artykułu oryginalna ze sprawozdania z dnia 25.02.1919 roku.

Atak rozpoczął się o godzinie 9.30 rano. Nieprzyjaciel posuwał się po obu stronach gościńca Cieszyn—Skoczów. Siły czeskie usiłowały rozwinąć się w tyralierkę (szyk bojowy piechoty – przyp. Red.) z Ogrodzonej, ale adjutant komendanta grupy artyleryjskiej, który był na stanowisku obserwacyjnem, ogniem ciężkich dział bez wstrzeliwania się rozbił je całkowicie i udaremnił ten atak. Pierwszy zaraz pocisk padł o sto kroków od kaplicy, gdzie Czesi umieścili karabin maszynowy, szkodzący silnie naszej piechocie. Drugi trafił w nią i zniszczył niebezpieczny posterunek. Skutek dalszych strzałów był imponujący. Czesi w panice rozsypali się na wszystkie strony i skryli się poza pagórkami, otaczającymi Ogrodzone, nie próbując już więcej tego dnia na nich się ukazywać. Ponieśli przy tem ciężkie straty, gdy po naszej stronie wogóle w czasie całej bitwy, były minimalne, do czego w dużej mierze przyczynił się brak ciężkich dział u Czechów. Swoją drobną artyleryą mimo przeważających liczebnie sił, nie mogli przeciwdziałać męstwu naszego żołnierza i dobrej osłonie, Jaką ten miał w działach dużego kalibru.

( W czasie ataku Czechów od strony „kaplicy na górce” w kierunku Łączki, duży opór sprawiła piechota ostrzeliwująca nadchodzącego wroga z okien ogrodzańskiej szkoły. W tym czasie uczniowie z kierownikiem chronili się w szkolnej piwnicy, aż do późnych godzin wieczornych. - Przyp. Red.)

O godzinie 11.10 rano Czesi, otrzymawszy posiłki, próbowali rozwinąć się do ataku nieco na północ od Ogrodzonej z Łączki, jednak znowu bez powodzenia, gdyż atak ich, daleko nawet posunięty i poważnie zagrażający naszym pozycyom, rozbił się znowu w ogniu bateryi górskich, zaś piechota, śmiałym wypadem, daleko odrzuciła atakujące kolumny, znowu w panicznej ucieczce szukające ratunku.

polscy oficerowie1919W ciągu dnia atakowali Czesi ze wszystkich okalających punktów nasze pozycye za każdym razem ponosząc dotkliwe porażki. Wszędzie piechota, wspomagana zaporowym ogniem artyleryi, uniemożliwiła próby wtargnięcia do naszych linii. Noc przeszła stosunkowo spokojnie.

Dnia 30 stycznia o godzinie 3.15 rano, bataliony czeskie zaatakowały nasze pozycye od strony Bażanowic, zaś bezpośrednio po nim nastąpiły dalsze ataki od południa, od strony Ogrodzonej i Rudowa. Pochód nieprzyjaciela starała się utrudnić z zupełnem powodzeniem podgrupa kap. Cichockiego. Celne strzały szerzyły spustoszenie w czeskich szeregach. Jeden n. p. granat, który uderzył w szkołę około Simoradza, poranił i zabił około 60 żołnierzy czeskich.
Na najcięższą próbę wystawione były wojska polskie na południe od Skoczowa. Tutaj udało się Czechom zająć wzgórze Cota 340 i stamtąd zagrażali poważnie naszym pozycyom. Jednak po uprzedniem przygotowaniu artyleryjskiem, oddziały warszawskie odbiły wzgórze bez najmniejszych strat.

Dzień ten miał wiele pięknych dla wojska polskiego epizodów. Wysłany rankiem patrol oficerski kawaleryjsko-artyleryjski, pod komendą podpór. Kossarka i chor. Bielskiego, natknął się w Nierodzimiu na silny oddział nieprzyjacielski z karabinem maszynowym. Patrol, złożony z 16 ludzi, rozpoczął nierówną walkę i trzymał wieś dosłownie do ostatniego naboju, mając jednego zabitego i dwóch rannych. W ostatniej chwili nadciągnęła kompania piechoty, która podjęła dalej walkę. Mimo odwagi żołnierzy, pod rosnącym naporem czeskim, zaczęto ustępować, gdy z pomocą przyszła baterya artyleryi kap. Cichockiego. Baterya zajęła pozycye na czystem polu, o kilkaset zaledwie kroków od nieprzyjaciela i nie zważając na to, że jest odkryta i w straszliwy sposób ostrzeliwana, ogniem wprost rozbiła atakujące kolumny. Czesi ponieśli straty tak wielkie, że nietylko cofnęli się, ale opróżnili natychmiast Nierodzim i okolicę.

Pociąg pancerny czeski na stacyi w Goleszowie dostał się pod morderczy ogień naszych bateryi. Jak opowiadali później uchodźcy z Goleszowa, koło pociągu stała właśnie kuchnia polowa czeska i masy żołnierzy brały jedzenie. Granat z 15 cm. działa ugodził w samą kuchnię i wyrządził wśród tych żołnierzy spustoszenie.

Około wieczora 30. stycznia bitwa była rozstrzygnięta na naszą korzyść. Czesi, którzy w tych dwudniowych walkach ponieśli tak ciężkie straty, że nie byli w stanie prowadzić dalszej ofenzywy, przysłali parlamentaryuszy z prośbą o zawieszenie broni na 24 godziny. Bryg. Latinik przychylił się do ich prośby i żądanego zawieszenia broni udzielił. Bezpośrednio potem rozpoczęły się rokowania o rozejm, skutkiem czego zawieszenie broni przedłużano z dnia na dzień.

Czesi nie spodziewali się tak bohaterskiej postawy naszego wojska. Ponieśli znaczne straty. W Ogrodzonej na wozy drabinowe ładowali zabitych. Zawieszenie broni zostało następnie przedłużone i więcej już potem nie wszczynano kroków wojennych. W piątek, 31 stycznia panował spokój. Zwożono poległych do szkoły w Skoczowie przy ulicy Kolejowej. W sobotę, 1 lutego 1919 w dalszym ciągu zwożono zabitych. Niektóre trupy przedstawiały okropny widok i nikt nie potrafił ich rozpoznać, tak strasznie były zniekształcone. Głowy porozbijane kolbami, ciała ogniem przypalone, brunatne. Pewien ranny żołnierz wpadł w dół na wapno. Tam go zobaczył czeski żołnierz i przebił mu szyję bagnetem. Przywieziono też do lekarza w sankach na słomie dwóch chłopców, liczących jakie 8 i 12 lat. Były to dzieci z Kisielowa. Mieszkały w drewnianej chatce i przez okno patrzyły na bitwę. Kule przebiły drewnianą ścianę i raniły dzieci. Miały nogi przestrzelone. - tekst wg Kalendarza Skoczowskiego 1994, s. 118 126

Bitwa pod Skoczowem wystawiła piękne świadectwo żołnierzowi polskiemu, który w niewymownie trudnych warunkach, w mniejszości, na dużym mrozie, leżąc nieokopany godzinami całemi na śniegu, potrafił walczyć, bronić się i wytrwać. Niemałą to również zasługą korpusu oficerskiego, który dla sprawy narodowej zużytkował doświadczenie, zdobyte na wielu europejskich frontach. W oddziałach panowała i panuje wzorowa dyscyplina, w przeciwieństwie do rozluźnionej armii czesko-słowackiej, a stosunki między poszczególnymi oddziałami są bardzo serdeczne. Pełen sympatyi, opartej na zaufaniu, jest wzajemny stosunek oficerów i żołnierzy. Szczególnie poważaniem cieszą się szwoleżerzy. Przez cały czas pełnili z powodzeniem trudną służbę obrony skrzydeł i wywiadowczą, a pomoc ich była bardzo użyteczna. Z piechoty odznaczyły się głównie pułki: 7 legionów, 3 piechoty (warszawski) i pułk ziemi cieszyńskiej, a całej armii chlubne świadectwo wystawia ogłoszony, niedawno rozkaz gen. Gołogórskiego.

FranciszekKsaweryLatinikAby uczcić męstwo walczących w obronie kresów, bryg. Latinik (za zdjęciu) ustanowił odznakę za waleczność dla obrońców Śląska I. i II. klasy. Całą operacyę obrony, wycofywania się krok za krokiem w ustawicznym boju z przeważającemi siłami, całą inicyatywę wojskową od samego początku ciężkich walk trzyma w swym ręku bryg, Latinik, zdobywający sobie najwyższe uznanie, jakiego pragnąć może wódz, a mianowicie miłość oddziałów, które prowadzi do ciężkiej i ofiarnej walki. Postawa wojsk, walczących od samego wybuchu wciąż wielokrotnie z przeważającemi siłami nieprzyjaciela, jest znakomita. Ożywia je głębokie poczucie słuszności sprawy. Ludność ziem, na których toczy się walka, spokojnem i wspaniałem zachowaniem, bezwzględną ofiarnością, postawę i ducha naszego wojska na każdym kroku popiera.

Dla ciekawych charakterystyka konfliktu z 1919 roku: http://www.um.skoczow.pl/media/upload/9/0/90_rocznica_bitwy.pdf

B.C.

 

Serwer dla strony sponsoruje:

reklama sok

archiwum banner

Zapisz