logo

Jan Martinek – nauczyciel i działacz społeczny.

Martinek KopiowanieArtykuł w trakcie aktualizacji. (poniższy tekst zawiera błędy merytoryczne, które zostaną poprawione w niedługim czasie)

Urodzony 9 maja 1862 w Mostach koło Jabłonkowa, zmarł. 1 lutego 1920 w Ogrodzonej. Jego historia to życie człowieka spełnionego zawodowo, życie pełne sukcesów w działalności społeczno-kulturalnej, a jednocześnie dotknięte wielkim dramatem rodzinnym. Dziś praktycznie nie istniejący w świadomości społecznej, a mało kto wie jak dużą cegiełkę włożył w rozwój Ogrodzonej w trudnych czasach przełomu XIX i XX wieku.

Jako jeden z wielu nauczycieli w Księstwie Cieszyńskim Martinek ukończył seminarium nauczycielskie w Cieszynie. Od 1881 rozpoczął pracę w zawodzie w Istebnej. W 1887 roku przeprowadził się do Ogrodzonej, gdzie został kierownikiem tutejszej szkoły ludowej. Jednak jego ambicje nie ograniczały się tylko do szkolnych murów. Interesował się życiem społecznym oraz podążaniem za rozwojem i unowocześnianiem życia na wsi. Pod koniec XIX wieku został współzałożycielem Związku Spółek Rolniczych w Księstwie Cieszyńskim i członkiem Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego. Publikował artykuły m.in. o rolnictwie i sadownictwie na łamach "Rolnika Śląskiego". Był blisko związany z tygodnikiem „Gwiazdka Cieszyńska” i również tam ukazywały się jego artykuły.

Poprzez swoją działalność w wielu dziedzinach życia stał się niezwykle znanym i cenionym działaczem społecznym. W 1891 roku znalazł się w gronie inicjatorów założenia Kółka Rolniczego w Ogrodzonej, co doprowadziło do jego utworzenia cztery lata później. Kółko było w owym czasie organizacją nowatorską starającą się rozwijać rolnictwo na wsi, a także propagując kulturę czytania książek w zorganizowanej przy Kółku czytelni.

W kolejnym roku Martinek zorganizował miejscowy oddział kasy spółdzielczej Raiffeisena, której zadaniem było użyczanie pożyczek potrzebującym rolnikom. Jednak już wcześniej został rewizorem i inspektorem cieszyńskiego Związku Spółek, był od samego początku istnienia tego Związku głównym filarem i pracownikiem koła rozwoju i rozszerzania kas Raiffeisena i Spółek spożywczych. Każdego roku objeżdżał prawie wszystkie gminy Śląska, niosąc każdej placówce oprócz porad i wskazówek zachętę do dalszej pracy i wytrwania.

Na początku XX wieku Jan Martinek znalazł się ponownie w komitecie założycielskim, tym razem Ochotniczej Straży Ogniowej w Ogrodzonej (tak wówczas nosiła nazwę dzisiejsza OSP). Był aktywnym działaczem Straży aż do śmierci. Jako dobry nauczyciel był także muzykalny. W niedzielne poranki i święta zasiadał do organów w miejscowym kościele św. Mateusza, gdzie również okazjonalnie prowadził chór.

Chodź był człowiekiem spełnionym zawodowo jak i społecznie to o jego życiu rodzinnym już tak stwierdzić do końca nie możemy. Martinek miał dwie córki i trzech synów. Śledząc ich życie i wybrane szkoły można sądzić, iż planował im równie ambitne życie. Jednak na tej drodze stanęły wojna i choroby przez co w przeciągu 14 lat z całego rodzeństwa ostała tylko najstarsza córka Janina, członkini wydziału polskiego Towarzystwa gimnastycznego „SOKÓŁ” w Cieszynie. Natomiast młodsza córka Wiktoria zmarła prawdopodobnie w skutek choroby w 1912 roku w wieku 9 lat.
Tragiczną śmierć poniósł najstarszy syn Gabriel, absolwent gimnazjum w Cieszynie, plutonowy oddziału Legionistów Śląskich; Stała Drużyna "Sokoła" Cieszyn. Poległ w 1915 r. w bitwie pod Kostiuchnówką na Wołyniu.
Trzy lata później nieszczęście ponownie dotknęło Martinków, ich kolejny syn Konrad zmarł na hiszpankę w cieszyńskim szpitalu wojskowym. Konrad ukończył gimnazjum polskie w Cieszynie, a następnie zapisał się na wydział prawa Uniwersytetu w Krakowie. Z chwilą powstania polskiego rządu wstąpił na ochotnika do wojska polskiego w Cieszynie, gdzie służył do śmierci. Ostatni z synów Jana Martinka Karol również zmarł w wyniku 6-cio letniej choroby w szpitalu w Lublińcu.

Sytuacja z dziećmi rodziny Martinków niewątpliwie była dla Jana przytłaczająca i być może stres z tym związany mógł być powodem jego przedwczesnej śmierci. Zmarł nagle w nocy z soboty na niedzielę wskutek skurczów sercowych w wieku 58 lat. Pogrzeb odbył się w środę przy licznym udziale mieszkańców Ogrodzonej i gości z całego Śląska. Kondukt w towarzystwie pięciu księży prowadził i przemowę pogrzebową wygłosił miejscowy proboszcz ks. Trawniczek. Nad grobem przemówili imieniem Związku Spółek rolniczych prezydent dr. Jan Michejda, w imieniu Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego p. Szuścik, natomiast w imieniu gminy Ogrodzona p. Jan Zając.

Po śmierci pisano o nim: „W zmarłym traci społeczeństwo wybitnego znawcę i organizatora naszego ruchu współdzielczego. Dzięki swej sumienności, niezmordowanej pracowitości, uprzejmości i życzliwości był człowiekiem, o którym powiedzieć można, że choć był na tak odpowiedzialnym stanowisku inspektora, to jednak wrogów nie miał.”

Grób Jana Martinka istnieje po dziś dzień na nieczynnym cmentarzu w Ogrodzonej. Niestety z każdym rokiem w coraz to gorszym stanie.

Choć o samym Martinku materiałów jest dość sporo, to zagadką pozostaje życie jego żony. Do tej pory nie udało się dotrzeć do żadnych zmianek na jej temat. Dlatego zwracamy się z prośbą o uzupełnienie wszelkich informacji, które mogą Państwo posiadać na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

B. C.

 

Serwer dla strony sponsoruje:

reklama sok

archiwum banner

Zapisz